***
Zbliżał się ważny turniej międzynarodowy, w związku z czym drużyna Anki trenowała ciężej niż zwykle. Trzeba było dopracować perfekcyjnie wszystkie szczegóły. Rzucała do kosza , myśląc o Krzyśku. Wiedziała , że może mu powiedzieć o wszystkim , że może mu zaufać. Ale co dalej? Przecież oczekiwała od Niego nie tylko przyjaźni. I co z Damianem? Fakt może i go nie kochała, ale nigdy nie chciała go skrzywdzić. Po skończonym treningu udała się do szatni, gdzie przebrała się i zaczęła szukać swojego telefonu, którego nie mogła znaleźć. Po chwili z pomocą przyszły jej koleżanki. Bez skutku.
- Czy aby panna Stępień zakochała się w skoczku narciarskim?- usłyszała roześmiany głos kolegi Damiana, odwróciła się i zobaczyła Michała oraz Damiana , trzymającego jej telefon.
- Oddawaj- syknęła, wyrywając mu swoją komórkę z ręki. Zabrała swoją torbę, chcąc wyjść.
Damian jednak ją zatrzymał.
- Czy Ty naprawdę jesteś taka głupia i naiwna i myślisz, że jakiś skoczek narciarski zwróci na Ciebie uwagę? Sama sobie odpowiedz. Nikt Cię nie chce, a ja jestem z Tobą bo znaczysz coś w świecie polskiej koszykówki. No widzisz jesteś skazana na życie ze mną. On pewnie tylko się Tobą bawi!
- Co Ty możesz o Nim wiedzieć?
- Nie wiem nic, ale wiem, że nikt Cię nie chce tylko ja.
Wyszła z hali, kierując się do wyjścia.
- O Anka dobrze, że Cię widzę. Łukasz z Paulą dzisiaj przyjeżdżają zrobiłabyś jakieś zakupy- usłyszała brata.
- Sam sobie zrób zakupy!
- No Ania ile razy mam Cię przepraszać , poniosło mnie wtedy przepraszam.
- Daj mi spokój.
Wyszła z budynku, czując chłodny powiew wiatru na swej twarzy.
- A co jeśli Damian ma rację?- pomyślała. W tym samym momencie zadzwonił jej telefon.
- Tak?
- Jesteś na wykładach?- usłyszała głos Krzyśka.
- Właściwie już skończyłam.
- Tak? A gdzie dokładnie jesteś, bo ja zaraz będę w Katowicach.
- No właśnie dopiero co wyszłam.
- To czekaj tam na mnie. Najpóźniej za pięć minut tam będę.
Usiadła na ławce, myśląc nad słowami Damiana. Chyba naprawdę za dużo oczekuje od Krzyśka- powiedziała sobie szeptem.
- Cześć- usłyszała głos skoczka i ujrzała jego twarz.
- Cześć- wstała po chwili, uśmiechając się.
- Gotowa na pierwszą lekcję?- zapytał Biegun.
- Tak.
- Stało się coś?
- Nie, no coś Ty.
-Opowiadałaś mi o swoim dzieciństwie, a ja Ci o moim. Powiedziałem Ci, że jak byłem mały zawsze wierzyłem w to co mówią mi inni, ale teraz nie jestem już małym chłopcem. Rozumiesz Anka?
Wtuliła się w jego ramiona , z trudem powstrzymując łzy. Zaskoczony przytulił ją do siebie mocniej, gładząc jej włosy.
- No to zabawmy się. Ty będziesz małym chłopcem, ja małą dziewczynką. Znów będziemy poznawać życie.- wypaliła po chwili.
- Ale jak?
- Normalnie. Bawmy się tak jak małe dzieci, budujmy bazy, domki
na drzewie, szukajmy skarbu i tak dalej.
- Jesteś wariatką , ale zgadzam się.